„CZERWONA PŁACHTA NA BYKA”.

JAROSŁAW ZIELIŃSKI

Kontynuując swoje dotychczasowe rozważania na temat powołania do życia samorządu zawodowego
zarządców nieruchomości, w niniejszym artykule chciałbym dokonać próby porównania uwarunkowań
obecnych i tych po ewentualnym powstaniu Izby Zarządców Nieruchomości w kontekście bardzo obecnie
aktualnej idei ARBITRAŻU.
Obecnie mamy do czynienia z potężnym rozdrobnieniem organizacyjnym w zakresie organizacji
zrzeszających czynnych i biernych zawodowo licencjonowanych zarządców nieruchomości.
Co więcej znaczna część Zarządców pozostaje niezrzeszona. O konsekwencjach tego faktu pisałem w swoich
wcześniejszych wystąpieniach. Tak, jak przewidywałem następuje dalsze rozdrobnienie. Powstają nowe
organizacje na gruncie ustawy o stowarzyszeniach a podstawą do ich powstania na pewno nie jest chęć i
potrzeba integracji środowiska zarządców. Każda z tych organizacji stawia sobie inne cele statutowe i w
swoim interesie zamierza prowadzić swoją działalność.

ARBITRAŻ, co do zasady, musi się cechować zaufaniem i prestiżem gwarantującym jego atrakcyjności oraz
wiarygodność w środowisku zawodowym oraz gospodarczym. Aby mógł prawidłowo funkcjonować w ramach
podmiotów na rynku zarządzania nieruchomościami. ARBITRAŻ nie może kojarzyć się organizacyjnie z jedną
konkretną organizacją pośród licznie funkcjonujących obecnie w naszym kraju. Bo nie może być przecież
racjonalne tworzenie ARBITRAŻU tylko na potrzeby kilkunastu, czy kilkudziesięciu podmiotów tworzących
pojedyncze stowarzyszenie. Nie ma też żadnych gwarancji, że taki ARBITRAŻ będzie obiektywnie wykonywał
swoje zadania. Idea, która została przedstawiona na kongresie PFSZN w Lublinie dotyczyła utworzenia
ARBITRAŻU w oparciu o Polską Federację Stowarzyszeń Zarządców Nieruchomości. Jej autorom wydawało się,
że można pokusić się o organizację arbitrażu w oparciu o stosunkowo rozbudowaną Federację, działającą w
skali ogólnopolskiej w oparciu o kilkanaście organizacji zarządców nieruchomości. W międzyczasie powstała
próba tworzenia ARBITRAŻU z pozostałymi zawodami tj. pośrednikami i rzeczoznawcami, która zakończyła się
fiaskiem. Z drugiej strony pojedyncza Federacja okazuje się również organizacją jedną z kilku podobnych
frakcjonujących obecnie na rynku nieruchomości. Trudno oczekiwać by pozostałe Federacje zachęcały do
korzystania z usług ARBITRAŻU utworzonego przez w jakimś sensie konkurencyjną Federację. Pięć
potencjalnych ARBITRAŻY, to zdecydowanie za dużo jak na rynek zarządzania nieruchomościami. No cóż, ktoś
powie że tylko w konkurencji jest siła a ja myślę że nie o taką konkurencję nam chodzi.
ARBITRAŻ poprawnie funkcjonujący, to nie tylko dobrzy fachowcy w roli arbitrów, to także niezależność i
obiektywność prowadzonych postępowań oraz wydawanych orzeczeń.
Bazą do prawidłowo funkcjonującego ARBITRAŻU mógłby być samorząd zawodowy zarządców nieruchomości.
To Izbie Zarządców Nieruchomości zapewne zależałoby na promowaniu zasad prawidłowego zarządzania
nieruchomościami. Kreowanie właściwych norm etycznych i wdrażanie ich w bieżącym działaniu zarządców
oraz kształtowanie standardów zawodowych na wysokim poziomie to z pewnością podstawowa misja
samorządu zawodowego. Przejęcie roli kontrolnej w stosunku do wszystkich zarządców nieruchomości
zrzeszonych w Izbie sprzyjałoby i tworzyłoby naturalne podwaliny dla funkcjonowania ARBITRAŻU, z którego z
pewnością korzystałoby szereg podmiotów.
Właśnie wiarygodność i gwarancje profesjonalizmu i niezależności sprzyjałyby możliwości osiągnięcia
sukcesu dla tak zorganizowanego ARBITRAŻU.
Wtórnym i mniej istotnym zagadnieniem jest kwestia drażliwa dotycząca odpowiedzi na pytanie czy udział w
Izbie Zarządców Nieruchomości miałby być przymusowy czy też nie. Z pewnością powstanie Izby winno być
oparte wzorem innych obecnie funkcjonujących Izb w oparciu o ustawę. Natomiast osobiście skłaniałbym się
do poglądu, że Izba Zarządców Nieruchomości winna być ustawowo jedna. Natomiast odmiennie od
dotychczas stosowanych rozwiązań nie byłbym zwolennikiem przymusu przynależności do Izby w stosunku
do licencjonowanych zarządców. Pozostawiłbym dobrowolność w podjęciu tej decyzji zarządcom.
Takie podejście w zupełnie innym świetle ukazuje możliwości funkcjonowania Izby Zarządców Nieruchomości
oraz funkcjonowania ARBITRAŻU.
Środowisko zawodowe zarządców zostałoby pewnie podzielone na zarządców zrzeszonych w Izbie i
pozostałych niezrzeszonych.
Myślę, że wówczas kwestia powstania i funkcjonowania Izby przestałaby być przysłowiową „czerwona
płachtą na byka” a normalnym elementem demokratycznego ładu i dopełnieniem rynku nieruchomości.

Mgr inż. Jarosław Zieliński
Przewodniczący KR PFSZN
Prezes PSZN w Gdańsku